Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
piątek, 29 grudnia 2006
do zobaczenia w przyszłym roku :)
W tym nadchodzącym, 2007 roku.
Życzę Wam by:
niespełnione sie spełniło,
zagubione odnalazło
a niespodziewane takim pozostało :)
22:07, szczoteczka
Link Dodaj komentarz »
papka zamiast mózgu
Czuję jak z dnia na dzień tracę siebie, jak gubię się we wszystkim i plątam. Nie umiem tupnąć nogą i powiedzieć nie.
Nie jestem u siebie, nigdzie nie mam 100% prywatności i to mnie trochę dobija. Hmmm może rozbiję namiot na podwórku.......

Chłonę straszliwy chłam telewizyjny, czasem coś przelatuje przez moją głowę nie pozostawiając śladu a czasem mam wrażenie, że wybija w mojej głowie ogromną dziurę. Wielką czarną dziurę. Może jak kiedyś przez przypadek zrobię w mej czaszce dziurę to wessie ona cały wszechświat jak to czarne dziury mają w zwyczaju..................

19:36, szczoteczka
Link Komentarze (4) »
środa, 20 grudnia 2006
:)))))
Zima, Zima, Zima. Pada, pada śnieg. tralalalala
Ciekawe jak jutro dojadę do pracy.... tralalala
22:09, szczoteczka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 18 grudnia 2006
pracoholizm mi nie grozi...
Zdecydowanie nie! Chociaż od miesiąca nie miałam wolnej soboty i czasem myślę zupełnie co innego niż mówię. Moje życie dzieli się na: przed pracą, w pracy i po pracy. Najczęściej pierwsze i trzecie właściwie nie istnieją. Trochę mnie to dobija bo nie mam nawet czasu ani siły na jakiś większy wypad i niedzielę spędzam zazwyczaj na włóczeniu się tu i ówdzie po lasach i pagórkach. Zero życia towarzyskiego, no chyba że można do niego zaliczyć konwersacje podczas ćwiczeń z pacjentami.....
Jeszcze się nie przestawiłam mimo, że już trzy miesiące jestem w Krynicy to cały czas tęsknię za Krakowem a może właściwie za tym co w nim- kino gdzie repertuar nie opiera się jedynie na hollywoodzkim chłamie, jest do wyboru kilka szkół jogi- tu pozostaje mi jedynie moja własna, jest czym wrócić po 10 do domu, i tyle wspaniałych miejsc tylko moich i dla mnie- chociaż to mam właściwie również tutaj.
Nie mam nic przeciwko mieszkaniu tu gdzie teraz ale chciałabym chociaż raz w miesiącu mieć możliwość wyjazdu a chwilowo nie zapowiada się żeby styczeń był mniej pracowity- dziś się właśnie dowiedziałam, że cały styczeń pracuję sześć dni w tygodniu- buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Niech mnie ktoś pocieszy!!

23:45, szczoteczka
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 grudnia 2006
ffffffffffffffffffffffff
wreszcie udało mi się wydobyć zdjęcia zrobione jakieś dwa tygodnie temu...


jesienne, przemarnięte jabłka i kalina :)

Bardzo wiekowy, wbrew pozorom jałowiec....

było pięknie co tu kryć ;)

niestety słabo widoczne niesamowite skały w potoku, na żywo robią większe wrażenie.
19:49, szczoteczka , Zdjęcia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 grudnia 2006
jestem z lasu ;o)
Dziś wreszcie udało mi się wybrać na porządny spacer ale ponieważ szybko robi się ciemno nie zrealizowałam planu by wybrać się na Jaworzynę i skończyło się szybkim trzy godzinnym spacerem na Huzary:)
Mogłam do woli oddychać świeżym, mroźnym powietrzem i podziwiać krajobraz w świetle popołudniowego słońca. Niesamowite, że za każdym razem gdy tak sobie idę przez las czuję, że jestem jego nieodłączną częścią. Nie wyobrażam sobie być gdzieś tak daleko, by nie móc choć raz na jakiś czas przejść się wśród drzew, popatrzeć na Lackową, odwiadzić stare kąty znane mi dobrze od dziecka.
Widzę zmiany jakie zachodzą z każdym dniem, jak zmieniają się kolory i jak jesień powoli, chociaż niechętnie ustępuje miejsca zimie. Ciepłe kolory zostały przygaszone i rozjeśnione szronem, który od wczoraj pokrywa wszystko wokół.
Jeszcze widać jesienne liście i igły modrzewi pod nogami ale mrowiska już zamarły w oczekiwaniu na pierwszy śnieg i zimno. Jest niesamowicie cicho i tylko niekiedy słychać gdzieś w oddali samotnego ptaszka. Nic nie narusza spokoju drzemiącego lasu. O zmierzchu świat rozmywa się w szrości mgły a blasku dodają mu iskierki szronu na trawie i mchu. Kałuże skute lodem wyglądają jak stare zmatowione lustra a chodząc po zmarzniętym mchu doznaje się uczucia jak przy rozbijaniu skorupki na kremie Brule...

Poprostu było dziś cudownie. Czekam na śnieg :)

18:35, szczoteczka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 grudnia 2006
absztyfikant mojej babci
Pan Stefan ma lat niemało bo całe dziewięćdziesiąt, który pamięta czasy młodości moich dziadków i okres międzywojenny gdy Krynica była kurortem gwiazd. Pierwsze festiwale na których śpiewał Kiepura, gdy na ślizgawce można było spotkać córki Piłsudskiego i największym marzeniem małego chłopca było dotknąć córki marszałka strzeżonej pilnie przez wojskowych z obstawy....
Usłyszałam również że jego młodzieńczą miłością była pewna dziewczyna, jak się później okazało moja własna babcia :) Pomyślałam, że to jakaś droga do poznania osoby której właściwie nie znałam bo zmarła zbyt wcześnie bym mogła ją pamiętać......

18:38, szczoteczka
Link Komentarze (2) »